niedziela, 10 czerwca 2018

Turosz Zofia

Urodziła się 27 lipca 1938 roku w Żołyni - biegaczka długodystansowa, chodziarka Zofia Turosz jest zdobywczynią licznych tytułów w maratonach m.in. w Nowym Jorku, Bostonie i Los Angeles, wielokrotna mistrzyni Świata i Europy.
Od 65 lat biega i mimo swoich 80. lat swoją energią i zamiłowaniem do sportu zaraża młodzież, dorosłych i dzieci. 
Od pięciu lat firmuje swoim nazwiskiem "Leżajski Bieg Zośki Turosz" organizowany przez władze miasta Leżajska. 





**



zobacz też:
IV Leżajski Bieg Zośki Turosz - 3.06.2017

sobota, 26 maja 2018

Zawilski Witold Wincenty (1910-1997)

Witold Wincenty Zawilski ur. 20.01.1910, Leżajsk - zm. 7.01.1997, Toronto, Ontario Kanada).

Witold Wincenty Zawilski był synem Władysława Zawilskiego i Marii Sztyrak (ur. się 11.11.1878 r., zm 25.2.1950 r.). Matka Maria c. Jakuba Sztyraka i Anny Tupaj.
Maria i Władysław Zawilscy mieli siedmioro dzieci - Witold Wincenty, Mieczysław Dionizy, Albin i Krzysztof i córka Gizela. Córki Antonina i Władysława zmarły w młodym wieku, Antonina miała zaledwie 8 lat, a Władysława 16 lat. Była jeszcze Joanna vel Janina, o której nic nie wiadomo.
Bracia Witolda - Albin i Krzysztof Zawilscy zginęli tragicznie, zostali rozstrzelani w czasie pacyfikacji Leżajska 28 maja 1943. Brat Mieczysław Zawilski skończył studia dyplomatyczne. Podobnie jak Witold z chwilą wybuchu wojny uciekł z kraju, prawdopodobnie razem przez Rumunię trafili do Wojska. Mietek walczył pod Tobrukiem. 
Pisałam o tym >> 

Inż Witold Zawilski był jednym z pierwszych dwudziestu polskich inżynierów przybyłych do Kanady wraz z rodziną, jako "Landed Immigrants" sponsorowanych przez Stowarzyszenie Techników Polskich w Kanadzie.


Kilka dni temu otrzymałam od Walerii - córki Witolda Zawilskiego list i obszerne wspomnienia Ojca, spisane w 1985 roku oraz relację z Jej wizyty w 2013 roku na Monte Cassino z okazji zbliżającej się 70. rocznicy Bitwy Pod Monte Cassino. 

Droga Pani Ordyczynska:
Dziękuję bardzo za film i informację o Pacyfikacji Leżajska!
Jestem Valerie Zawilski (Waleria Zawilska) profesorem na Wydziale Socjologii w King’s University College na Uniwersytecie Western Ontario w London, Ontario. Mój ojciec, inżynier Witold Wincenty Zawilski służył w randze kapitana w Pierwszej Brygadzie Strzelców Karpackich Brytyjskiej 8-mej Armii w czasie Drugiej Wojny Światowej. Był saperem w plutonie inżynierskim, który walczył pod Tobrukiem w Północnej Afryce oraz brał udział w Bitwie pod Monte Cassino we Włoszech i w innych walkach w kampanii włoskiej. 8-go grudnia 2013 roku ja odwiedziłam Polski Cmentarz na Monte Cassino, aby uczcić pamięć tych, którzy zginęli podczas walk pod Monte Cassino. Opisałam wizytę na cmentarzu - "Cieniu Monte Cassino: Bitwa o Życie"
, mając na uwadze zbliżająca się 70-tą rocznicę Bitwy pod Monte Cassino, która miała miejsce od 11-go do 19-go maja, 1944 roku.

***
Wspomnienia wędrówki z Polski do Kanady 1939-1948. (fragmenty)
"Studia moje na Wydziale Inżynierii Lądowo-Wodnej Politechniki Lwowskiej, bliskie ukończenia, zostały nagle przerwane wybuchem wojny światowej dnia 1 września 1939 roku.
Przebywając w moim mieście rodzinnym Leżajsku, w dzień wcześniej otrzymałem kartę mobilizacyjną. Jako podchorąży rezerwy saperów miałem stawić się natychmiast do Centrum Wyszkolenia Saperów w Przemyślu. Nie biorąc żadnego bagażu wskoczyłem na wolno przejeżdżający pociąg towarowy i po pewnym czasie byłaem w koszarach saperskich w Przemyślu.
Tutaj panowała już atmosfera wojenna spowodowana bombardowaniem mostów na Sanie przez niemieckie bombowce Dorniery. W koszarach wrzała gorączkowa praca formowania kompanii bojowych saperów. Zadaniem kompanii miała być współpraca z Brygadą Zmotoryzowaną pułkownika Maczka w opóźnieniu kolumny czołgów niemieckich, nacierających wzdłuż Podkarpacia w kierunku wschodnim. 
Wcielono mnie do jednej z kompanii i w parę dni potem maszerowaliśmy, objuczeni przestarzałym sprzętem saperskim, szosą w kierunku Krosna. Po północy zatrzymaliśmy się w pewnym punkcie strategicznym, nadającym się na założenie ośrodka oporu.
Już po przekroczeniu mostu drogowego powaliliśmy na drogę olbrzymie sosny i założyliśmy pułapki i miny przeciwpancerne. Kompania wycofała się w kierunku Przemyśla pozostawiając paru saperów przy zawale, a mnie z jednym saperem do zapakietowania mostu trotylem. Nie mając kleszczy do zaciskania spłonek wybuchowych musieliśmy się po prostu posługiwać własnymi zębami. Odwinąłem jak najdalej od mostu przewodnik elektryczny z zapalarką i czekaliśmy nerwowo na czołgi.
Długo cisza panowała na szosie. Nagle tumany kurzu i jeźdźcy na koniach zaczęli zbliżać się w kierunku mostu. Były to resztki oddziału artylerii konnej rozbitego przez czołgi niemieckie. Usunęliśmy więc przeszkody przepuszczając ich przez most. Nieprzyjaciel nie poszedł na Przemyśl lecz w kierunku na Sambor, Lwów. Wkrótce po rozminowaniu zawały leśnej otrzymałem rozkaz przez motocyklistę rozpakietowania mostu, załadowania materiałów wybuchowych na furmankę chłopską i dołączenie do kompanii, która maszerowała na Przemyśl w kierunku Lwowa. W trakcie forsownego marszu wieczorem, na otwartym polu, tuż przed Samborem, zostaliśmy zaatakowani nagle przez eskadrę Messerszmitów, która ostrzelała nas z karabinów maszynowych z lotu koszącego. Kompania momentalnie rozsypała się po polu, padając na ziemię. Weszliśmy w strefę działań nieprzyjaciela.
Czołgi niemieckie, jadąc od południa, minęły już przed nami skrzyżowanie dróg w Samborze i jechały w kierunku Lwowa. Byliśmy odcięci. Zebrawszy kilku zbłąkanych saperów na otwartym polu, postanowiłem teraz wyprowadzić ich w kierunku Stanisławowa. Korzystając ze zmroku, niezauważeni przez patrole nieprzyjacielskie, zdołaliśmy przekroczyć szosę Sambor-Lwów.
Maszerując teraz dniem i nocą, unikając głównych szlaków komunikacyjnych bombardowanych w ciągu dnia przez samoloty, dołączyliśmy do naszych oddziałów w Stanisławowie. Tutaj zorganizowaliśmy nowy ośrodek oporu na przyczółku mostu kolejowego przez Dniestr. Wykopaliśmy rowy obronne, założyliśmy miny i zapakietowaliśmy most do wysadzenia. Na wiadomość, że wojska sowieckie idą od wschodu w kierunku miasta, otrzymaliśmy rozkaz nie wysadzania mostu i wycofania się w kierunku granicy węgierskiej. Przełęcz górską i granicę przekroczyliśmy w kolumnie marszowej dnia 21 września 1939 roku, pod Jabłonną.
Na Węgrzech przeczekaliśmy w obozach internowanych Komarno, Esztergom do maja 1940 roku. W maju, w małych grupach przekraczaliśmy "zieloną granicę" węgiersko-jugosławiańską w pobliżu jeziora Balaton w Nagycanizsa. Nasza grupa została skierowana przez Zagrzeb, Belgrad, Saloniki do Aten.
W Atenach czekaliśmy na statek polski "Warszawa", który zabrał nas do Syrii, kolonii francuskiej. Lądowaliśmy w Bejrucie, gdzie byliśmy serdecznie przyjmowani przez kolonię francuską.
Z Bejrutu przetransportowano nas do Homs, baraków Legii Cudzoziemskiej, gdzie dołączyliśmy do Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich (SBSK), organizując się rozkazem Naczelnego Wodza Władysława Sikorskiego.
Brygada miała wejść w skład sił Alianckich na Środkowym Wschodzie, tzw. Armii Lewantu, pod dowództwem gen. Weyganda. Dowódcą brygady został mianowany pułkownik dyplomowany Stanisław Kopański.
Korzystając z okazji pozwolę sobie poświęcić trochę miejsca historii SBSK, która będąc tak mało znana ogółowi Polaków, odegrała jednak poważną rolę w historii II wojny światowej. Mylnie często utożsamia się SBSK z 3-cią Dywizją Strzelców Karpackich. Mały procent żołnierzy SBSK doczekał końca wojny. Wielu z nich zginęło w czasie pierwszego ataku na Monte Cassino, wchodząc w skład I Batalionu Piechoty 3-ciej DSK, który poniósł najwięcej strat.
W casie kiedy Brygada przechodziła intensywny trening wojskowy z bronią francuską, nagle dnia 19 czerwca 1940 roku wieczorem usłyszeliśmy przez radio, że Francja skapitulowała. Żołnierze brygady spontanicznie zaintonowały Rotę. Władze francuskie zażądły złożenia broni od naszego dowódcy, trzymając go jako zakładnika w Bejrucie. Brygada odpowiedziała zajęciem stanowisk obronnych do odparcia ataku Legii Cudzoziemskiej. Do starcia nie doszło. Pod koniec pertratacji sztab francuski zmienił zdanie i pozwolił na przetransportowanie Brygady do Palestyny.
Szczególnie życzliwie ustosunkowany był dla Polaków płk. Larminat, późniejszy dowódca Brygady Wolnych Francuzów na Środkowym Wschodzie. Pułkownik ten, na własną odpowiedzialność zaopatzrył SBSK w 100 samochodów ciężarowych Citroen, cariery, działka przeciwpancerne, amunicję, tabun mułów, sprzęt saperski i co tylko można było zabrać z magazynów wojskowych w Aleppo.
Ostatni transport SBSK przekroczył granicę Palestyny w Rayk dnia 2 lipca 1940 roku. Polacy byli przyjmowani bardzo gościnnie przez Brytyjczyków. Zgrupowanie całej Brygady miało miejsce na pustynnym, płaskim wybrzeżu jeziora Genezaret, w miejscowości Samakh. Obozowaliśmy bez namiotów przy tropikalnymch upałach.
W kilka dni później Brygada została przetransportowana do historycznej miejscowości Latrun, w połowie drogi między Jerozolimą, a Tel Avivem. 
Tutaj przeszliśmy znów intensywne szkolenia i przeszkolenie na sposób brytyjski, przygotowując się do wykonania nowych zadań.
Z początkiem października 1940 roku zostaliśmy przerzuceni koleją, samochodami i statkami do Egiptu, do Aleksandrii. Rozbiliśmy obozy pod namiotami w miejscowości Dekheila, tuż przy lotnisku wojskowym, już bombardowanym bez przerwy przez nieprzyjaciela.
W tym momencie zawisła nad Egiptem groźba inwazji włoskiej. (...)

(...) Po przezimowaniu w Iraku zostajemy wycofani do Palestyny, a po połowie grudnia 1943 roku przerzucono nas kontrtorpedowcami do Taranto we Włoszech. Przebyłem całą kampanię włoską, aż do zdobycia Bolonii przez 2-go Korpus.
Po kapitulacji Niemiec w maju 1945 roku, jako porucznik saperów znalazłem się w grupie instruktorów wysłanych do Wielkiej Brytanii celem formowania i szkolenia nowych polskich oddziałów z jeńców z obozów niemieckich. Spodziewaliśmy się, że dojdzie do rozprawy pomiędzy Zachodem a Sowietami. Plany te jednak zostały przekreślone przez ugodę w Jałcie. 
Będąc teraz wolny, zgłosiłem się na studia w Londynie. Dyplom Inżynierii Lądowo-Wodnej został mi nadany przez Radę Akademickich Szkół Technicznych (RAST) w 1947 roku i otrzymałem stanowisko asystenta z teorii i budowy mostów na oddziale lądowo-wodnym. W rok później będąc członkiem Stowarzyszenia Inżynierów Polskich w Londynie dowiedziałem się, że staraniem STP w Kanadzie Stowarzyszenie nasze otrzymało od rządu kanadyjskiego pewną ilość wiz emigracyjnych dla polskich inżynierów. 
Podanie moje zostało przyjęte i już we wrześniu 1948 roku byłem w Toronto. W kilka dni później otrzymałem posadę "designera" w John Inglis Co., a później w Ontario Hydro, gdzie, jako "senior designer specialist" pracowałem aż do emerytury w 1976 roku. Od czasu przybycia do Kanady zostałem pełnomocnym członkiem STPwK i pozostaję nim nadal w ewidencji Oddz. Toronto.
                                              Witold W. Zawilski. Toronto, 3 lutego 1985r."


****
Siostra Marii Zawilskiej z d. Sztyrak - Aniela wyszła za mąż za Leona Dziwotę. Ich syn Tomasz Krzysztof Dziwota kapitan żeglugi morskiej napisał wspomnienia 'Usiąść w cieniu'. 
Pisałam o tym >>
http://aordycz-lezajsk.blogspot.com/2012/06/tomasz-krzysztof-dziwota.html

Witold Zawilski - absolwent Politechniki Lwowskiej. Wojna wygoniła go z kraju. Przez Węgry, Jugosławię, Grecję, Syrię, Libię, Egipt, Irak, Palestynę, dotarł do Wielkiej Brytanii, a w 1948 trafił do Kanady. Podchorąży Oddziału Saperów Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich SBSK w czasie kampanii libijskiej.
Witold zrobił karierę w w swoim zawodzie, był współprojektantem CN Tower Toronto - wieży nad Jeziorem Ontario z wielką obrotową restauracją na szczycie i wiele innych budynków w Toronto.
Ożenił się z Katarzyną Sarah Watt (14.04.1923 Halifax Nowa Szkocja - zm. 19.08.2013 Toronto, Kanada).
Miał 5 dzieci - Rozalia, Ryszard, Waleria, Stefan.

Linki:

niedziela, 29 kwietnia 2018

Gdula Stanisław Tadeusz (1905-1960)

Prof. Stanisława Tadeusza Gduli  [*14 X 1905 † 30 I 1960] 
Biogram napisałam na podstawie wzruszających wspomnień jego syna Andrzeja Gduli oraz syna Jerzego.Stanisław Tadeusz Gdula s. Stanisława Gduli geodety górnictwa naftowego w Borysławiu i Heleny z Ciecińskich. Po ukończeniu Szkoły Podstawowej w Borysławiu zamieszkał u swojej ciotki Tekli Larendowicz w Leżajsku. W 1924 roku ukończył egzaminem dojrzałości Gimnazjum Realne w Leżajsku. W latach 1924-1929 studiował na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym. Po tym przez rok pracował jako prywatny nauczyciel w rodzinie hr. Dzieduszyckiego. Od 1 września 1930 roku został powołany na nauczyciela matematyki, fizyki i chemii w 8-klasowym Gimnazjum im. Bolesława Chrobrego w Leżajsku.

W 1934 roku zwiera związek małżeński z Jadwigą Romańską absolwentką Leżajskiego Gimnazjum. 


Fot. Prof. Gdula i uczniowie klasy I Gimnazjum w Leżajsku rok szkolny 1929-30
Przed wojną młodzi małżonkowie między innymi wynajmują mieszkanie w domu państwa Deców przy ulicy Koszykowej. Gdy wybuchła wojna mieszkali w bursie gimnazjalnej przy stacji kolejowej, gdzie Stanisław Gdula był wychowawcą mieszkających tam gimnazjalistów. 11 listopada 1939 roku został aresztowany wraz z innymi profesorami w więzieniu w Rzeszowie. Po powrocie z więzienia jako jeden najmłodszych, przed wybuchem wojny nauczycieli gimnazjalnych, w ogromnym poczuciu patriotycznego obowiązku podejmuje się organizacji Tajnego Nauczania na poziomie szkoły średniej w Leżajsku. Działał pod konspiracyjnym pseudonimem LECH. W tym okresie czasy zamieszkuje wraz z najbliższa rodziną żony w domu rodzinnym Romańskich przy ulicy Mickiewicza 24 [aktualnie 32]. Gdzie pod schodami na strych domu przez cały czas okupacji, była ukryta ok. połowa uratowanego księgozbioru biblioteki Gimnazjalnej. Poza tym w domu tym również odbywały się lekcje, części kompletów Tajnego Gimnazjum. Z tego względów przez cały czas okupacji wszyscy mieszkający w tym domu żyli dosłownie jak na beczce prochu. Bo w każdej chwili mogła zdarzyć się rewizja gestapo i całej mieszkającej z nim rodzinie groziła, co najmniej wywózka do obozu w Oświęcimiu.

Pod koniec okupacji znalazł się na ostatniej wywieszonej przez Niemców liście zakładników wyznaczony do rozstrzelania. Jak też zostaje wyznaczony, ale tym razem wraz z całą rodziną, na liście zakładników do rozstrzelania ogłoszonej pod koniec wojny przez nacjonalistów ukraińskich spod znaku UPA, którzy bali się odwetu ze strony Polaków za to, że w okresie okupacji kolaborowali z Niemcami.

Wycofywanie się wojsk hitlerowskich z Leżajska oraz wyzwolenie miasta przeżywał wraz z rodziną ukryty w piwnicy pod warsztatem matki - Zofii Romańskiej. Gdy już ucichła koło domu strzelanina wyszli z piwnicy i przez okno domu mogli obserwować pierwszych radzieckich żołnierzy kierujących się w stronę rynku. Na drugi dzień już całe ulice zwalone były wojskiem radzieckim. A potem na podwórku domu Romańskich stacjonował jakiś zmotoryzowany oddział radziecki. Dowódca tego oddziału wyglądający na Gruzina, okazywał bardzo wiele życzliwości. W końcu wojska radzieckie przewaliły się przez Leżajsk i zaczęła się organizacja normalnego życia.

1 września 1944 roku został kierownikiem leżajskiego gimnazjum, a 4 stycznia 1945 r mianowano go na dyrektora szkoły. Udało mu się w tym okresie czasu, ściągnąć do Leżajska i zatrudnić w Gimnazjum bardzo wielu wspaniałych nauczycieli, którzy zmuszeni byli do repatriowania się z kresów wschodnich, głównie ze okręgu Lwowskiego. W tym czasie Stanisław Gdula otrzymał mieszkanie służbowe w lewym skrzydle zespołu budynków gimnazjalnych. Z Leżajska rodzina musiała wyjechać w 1949 roku. Potem mieszkali kolejno w Stalowej Woli i w Nisku. Stanisław Gdula zmarł w 1960 roku. Podczas konferencji w szkole, dostał wylewu krwi do mózgu, stracił przytomność i po czterech godzinach nie odzyskawszy przytomności zmarł w miejscowym szpitalu.

Mimo niewątpliwych zdolności organizacyjnych, jakimi wykazał się tak w okresie Tajnego Nauczania oraz przy organizacji pracy Gimnazjum zaraz po zakończeniu wojny, był przede wszystkim jednym z najlepszych [w całym ówczesnym województwie rzeszowskim] i bardzo wysoko cenionym we wszystkich szkołach których pracował nauczycielem matematyki. A to dzięki temu, że był świetnym metodykiem, wykazującym wysokie umiejętności nauczania matematyki prawie każdego, nie posiadającego zdolności do przedmiotów ścisłych, ale choć trochę pracowitego ucznia. Czynił to starając się możliwie maksymalnie typizować rodzaje zadań matematycznych i algorytmizować metody ich rozwiązywania. Co pozwalało zupełnie przeciętnemu uczniowi rozwiązywać nawet bardzo trudne i złożone zadania matematyczne. Stąd też jak tylko minęły czasy stalinowskiego terroru, nawet z dalekich stron zjeżdżały się do niego, na prywatne korepetycje z matematyki, liczne osoby, czy to przed maturą, czy też przed egzaminami wstępnymi na studia wyższe. Doceniało umiejętności dydaktyczne profesora Stanisław Gduli również kuratorium Oświaty, bo jak tylko minęły czasy stalinowskie, powierzano jemu prowadzenie zajęć z metodyki nauczania matematyki na wakacyjnych kursach dokształcających dla nauczycieli.

Jego wierną towarzyszką zmagań, zwłaszcza w okresie okupacji i w latach terroru stalinowskiego była żona Jadwiga z d. Romańska. Pochodziła Ona ze znanego rodu Leżajskach rzemieślników kaflarzy o kilkuwiekowej tradycji. Po przedwczesnej śmierci męża, żona Stanisława Tadeusza Gduli samotnie podejmuje obowiązki rodzicielskie czuwając nad wychowaniem i wykształceniem młodszych dzieci. I dlatego też bez wahania przenosi się do Gliwic by stworzyć im warunki dla zdobycia wyższego wykształcenia. A jednocześnie pomóc starszym dzieciom w wychowywaniu siedmiorga wnucząt.
Profesor Stanisław Tadeusz Gdula wraz z małżonką wychowali pięcioro dzieci, z których każde ukończyło magisterskie studia techniczne na Politechnice Gliwickiej w poniższej kolejności:
  1. Stanisław Jerzy – mechanik-energetyk - profesor zwyczajny dr hab. inż. Akademii w Bielsku Białej, członek PAN, specjalista z zakresu termodynamki 
  2. Barbara – mechanik- energetyk starszy projektant- pomiarowiec 
  3. Andrzej dr nauk technicznych – mechanik-energetyk, adiunkt kier. Zakł. Proj. IChN, Główny Proj. 
  4. Jolanta –chemik – starszy projektant – inst. uzdatniania wody 
  5. Krzysztof – automatyk – Prezes Zarządu Vattenfall Sales Poland w Gliwicach
  6. Zbysiu - najmłodszy syn ur. w 1940 roku, zachorował na złośliwy nowotwór i po kilku miesiącach choroby w cierpieniach umiera w 1941r. Pochowany z Rodzicami na Cmentarzu Komunalnym w Leżajsku.
Zmarł 30 stycznia 1960 roku w Nisku. Pochowany jest na Cmentarzu Komunalnym w Leżajsku. Na płycie nagrobkowej miejsca wiecznego spoczynku profesora widniej napis „Non Omnis Moriar” – [Nie wszystek umarłem].


Grób Atanazego Gduli
Pochodził ze starego leżajskiego rodu Gdulów. Historia tego rodu jest przykładem awansu społecznego, jaki dokonał się w ostatnim stuleciu. Jego dziadek Atanazy Gdula urodzony w 1844 roku w Leżajsku był murarzem budowlanym, wysoce cenionym specjalistą sztukaterii. Dwukrotnie żonaty, jedna z nich była Rusinką. Kiedy zmarł w wieku 90 lat, w obrządku pogrzebowym brał udział zarówno ksiądz rz-kat., jak również pop. Pochowany jest na Cmentarzu Komunalnym w Leżajsku.

Stanisław Gdula s. Atanazego
Ojciec profesora (również) Stanisław Gdula urodzony w Leżajsku, matka Helena Ciecińska. Ojciec po ukończeniu szkoły technicznej, jako geodeta o specjalności: geodeta górnictwa naftowego, pracował przez całe swoje zawodowe życie w Borysławiu (przy geodezyjnym dokumentowaniu złóż roponośnych). W okresie I Wojny Światowej był uwięziony przez władze austriackie w 1918 za prace niepodległościowe i uwolniony dopiero z początkiem 1919 r. Po II Wojnie Światowej po repatriacji w 1945r. z Borysławia, osiedlił się na stałe w Gliwicach. Miał 4 dzieci, córkę Marię, syna Stanisława Tadeusza, miał też syna Zbigniewa, który ukończył Gimnazjum oo. Jezuitów w Bąkowicach pod Chyrowem, a po studiach prawniczych pracował przed wojną, jako sędzia w Samborze, po wojnie jako radca prawny w Kędzierzynie. Kolejny syn Romuald ukończył szkołę kadetów we Lwowie oraz Oficerską Szkołę Łączności w Zegrzu. W czasie wywózki do Katynia udało mu się zbiec z transportu, ukrywał się w Warszawie pod nazwiskiem Olejniczak ps. Mrówka. Konstruował radiostacje. Jako oficer łączności prowadził nasłuchy radiowe z Zachodem. W 1943 roku namierzony przez niemiecki wywiad został aresztowany i osadzony na Pawiaku, gdzie zginął. Jego działalność konspiracyjna została opisana w książce Kazimierza Malinowskiego 'Żołnierze łączności walczącej Warszawy'.

sobota, 14 kwietnia 2018

Pastor Leon (1846-1912)

Leon Pastor (ur. 7 czerwca 1846 w Mielcu, zm. 4 lutego 1912 w Leżajsku) – duchowny rzymskokatolicki, kanonik honorowy, poseł do Rady Państwa i Sejmu Krajowego Galicji.
Urodził się w Mielcu, jako syn lekarza. Ukończył gimnazjum w Rzeszowie, potem Seminarium Duchowne w Przemyślu. Otrzymał święcenia kapłańskie w 1869 i przez kilka lat był wikarym przy przemyskiej katedrze. Od 1875 do 1898 był proboszczem Parafii św. Wawrzyńca w Radymnie. Założył tam Towarzystwo powroźnicze i przez wiele lat był jego dyrektorem. W 1898 został proboszczem w Bieczu, od 1901 prałatem, od 1905 dziekanem tamtejszym. Został proboszczem Parafii Trójcy Przenajświętszej w Leżajsku w 1910.

W 1908 roku otrzymał tytuł kanonika honorowego kapituły przemyskiej. Był honorowym obywatelem miast Radymno, Biecz, Dębica. Został posłem do Rady Państwa w Wiedniu kadencji: VIII (1891-1897, wybrany w 1894), IX (1897-1900), X kadencja (1901-1907), XI kadencja (1907-1911). W 1907 został wybrany posłem IX kadencji Sejmu Krajowego Galicji w III Kurii Okręgu Gorlice-Jasło.


W 1911 roku zrezygnował z mandatu wg jednych źródeł informacji z powodu przegranej w wyborach do Rady Państwa (z Jasła), a według innych z powodu złego stanu zdrowia. Zmarł 4 lutego 1912 w Leżajsku i tam został 9 lutego pochowany.

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Uhniat Franciszek (1881-1941)

Franciszek Uhniat [*20 XII 1881- † 1941]

Urodził się 20 grudnia 1881 w Cieplicach, syn Józefa i Marii z d. Wszelaki.
Franciszek Uhniat
Franciszek Uhniat ukończył ck Gimnazjum w Dębicy, rocznik 1907/08.

w latach 20. - 30. XX w. był dyrektorem Departamentu Finansowego Ministerstwa Komunikacji w Warszawie.
Dzięki staraniom Franciszka Oleszkiewicza - Franciszek Uhniat przyczynił się do utworzenia gminy zbiorowej w Kuryłówce. W jej skład weszły wsie: Kuryłówka, Brzyska Wola, Wólka Łamana, Jastrzębiec, Rzuchów, Stare Miasto, Przychojec, Tarnawiec i Ożanna. To z jego pomocą został wybudowany przez WP i oddany do użytku betonowy most na Sanie. Uroczyste oddanie mostu nastąpiło 21 marca 1936 roku.
Jako dyrektor Departamentu Finansowego Ministerstwa Komunikacji w Warszawie przyczynił się do budowy Kolejki Linowej na Kasprowy Wierch. Kolej uruchomiono 21 lutego 1936 roku.
zobacz więcej >> Kalatówki
Jan Uhniat - brat Franciszka mieszkał w Kuryłówce. Syn Jana - Ludwik Julian Uhniat był kierownikiem szkoły w Krasnymstawie.


Franciszek Uhniat zmarł 15 stycznia 1941, pochowany jest na Starym Cmentarzu w Przeworsku. 

czwartek, 5 kwietnia 2018

Lewinter Adam

Dr med. Adam Lewinter - lekarz miejski, sądowy, kolejowy i Kasy Chorych, od 1 stycznia 1928 pełnił obowiązki lekarza szkolnego w Państwowym Gimnazjum im. Bolesława Chrobrego w Leżajsku. Jako nauczyciel kontraktowy uczył higieny. 
Był członkiem Rady Nadzorczej Banku Spółdzielczego w Leżajsku.

Andrzej Gdula w swoich wspomnieniach o Leżajsku pisze:
Jak wielu mieszkańców Leżajska, moja matka i jej rodzina bardzo ceniła leżajskiego lekarza Żyda doktora Lewintera, wyjątkowo dobrego człowieka, który sam wychowany w bardzo biednej rodzinie, przez całe życie, jak tylko mógł pomagał wszystkim biedakom w Leżajsku. Toteż w sytuacji zagrożenia jego życia ze strony Niemców, znajomi Polacy Leżajszczanie pomagali mu początkowo ukrywać się w Leżajsku. A gdy to już było zbyt niebezpieczne, wywieźli go do Przemyśla. Eskortowała go tam siostra mojej matki Anna Romańska, znająca dobrze Przemyśl z okresu nauki w Seminarium Nauczycielskim.
Juliusz Ulas Urbański w książce "Święta Kuczek już nie będzie" opisuje dramat rodziny Lewinterów:
Dramat Lewinterów
„Późnym wieczorem zapukali do nas Lewinterowie, zatroskani, zapłakani i prosili aby mogli przez parę dni pozostać u nas, bo nie mają gdzie być. Na mieście były już afisze, że za przetrzymywanie Żydów - kara śmierci. Kuzynka moja Janka Wierzbicka, mimo tej sytuacji od razu, bez wahania zgodziła się ich przyjąć. Ukryliśmy ich w ostatnim pokoju mieszkania (dom Adama Deca na Sandomierskiej) zabraniając dawać znać o sobie w jakikolwiek sposób. Lewinterowie byli nieostrożni i widocznie podchodzili do okna wychodzącego na ulicę. Po kilku dniach ludzie już nas pytali czy przetrzymujemy Lewinterów. Lewinter miał napady głośnego kaszlu i wtedy sprawa stała się ogólnie wiadomą. W tej sytuacji, Anna Romańska zorganizowała przeniesienie ich na inne miejsce. Furmanką w przebraniu chłopskim, przewiozła ich do Rogóżna, skąd pociągiem do Przemyśla. Lewinter nie mogąc zaadoptować się do nowych warunków, w depresji i załamaniu, z rozpaczy popełnił samobójstwo zażywając bardzo silną truciznę. Pochowano go skrycie w ogrodzie domu w którym się ukrywał. Z okna mieszkania w którym przebywał widział przemyskie getto i zdarzenia które miały miejsce. To było powodem samobójstwa. Natomiast pani Lewinterowa przetrwała wojnę w różnych kryjówkach i wróciła do Leżajska, gdzie żyła w nędzy korzystając ze wsparcia życzliwych ludzi, a przede wszystkim zakonnic. Była chora i cierpiała na paraliż nóg. Zmarła w 1952 r."
Wspomnienia Stanisławy Opioły (z 1981r.) długoletniej sekretarki leżajskiego gimnazjum, ostatnio zamieszkałej w Krakowie".
Linki:

czwartek, 15 lutego 2018

Puchalski Stanisław (1920-2000)

Porucznik Stanisław Puchalski ps. Kozak (21.09.1920-20.08.2000) 
- żołnierz partyzanckiego Oddz. NOW-AK "Ojca Jana" Franciszka Przysiężniaka,  „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”, autor książki Partyzanci „Ojca Jana”.

Stanisław Puchalski urodził się 21 września 1920 r. w Garfield w stanie New Jersey w USA.
Był synem Franciszka Puchalskiego i Anny z domu Olko. Rodzina Puchalskich mieszkała w USA. Ojciec był rolnikiem. Stanisław, jako kilkuletni chłopiec
przyjechał z matką i rodzeństwem do Polski. Zamieszkali w Nisku. W Nisku ukończył szkołę powszechną i gimnazjum. Jest absolwentem niżańskiego Państwowego Gimnazjum Ogólnokształcącego z 1938 r. W roku szkolnym 1938/1939 uczęszczał do liceum w Stalowej Woli. Naukę przerwała wojna. 
W latach powojennych uzyskał maturę w stalowowolskim liceum. 
W ostatnich dniach sierpnia 1939 r. Stanisław Puchalski zgłosił się do Rejonowej Komendy Uzupełnień w Nisku. Został skierowany do pełnienia służby w niżańskich koszarach.
Wojna dla rodziny Puchalskich zaczęła się tragicznie. Ciężko ranna siostra Stanisława, Bronisława zmarła. O tym tragicznym wydarzeniu pisze Maria Zarańska w książce "Rodzice". Pierwszy nalot bombowy miał miejsce w biały dzień (3 września 1939 r.) na stację kolejową. Na torach PKP znajdowało się kilka pociągów z wojskiem. Był to postój dla uzupełnienia węgla, wody w kotle, tudzież zaopatrzenia dla wojska. W przybudówce stacji harcerki gotowały herbatę dla żołnierzy. Nadleciała na Nisko niemiecka eskadra. Spadły pierwsze bomby o dużej sile wybuchu. Jedna trafiła prosto w kocioł z wrzątkiem, druga w jeden ze stojących wagonów, trzecia spadła już za torami nie czyniąc szkód. Były pierwsze ofiary wśród żołnierzy i wśród ludności cywilnej. Jedną z rannych została Bronisława Puchalska – siedemnastoletnia harcerka, którą nie tylko raniły odłamki bomby ale także wyrwany gruz i żwir betonowy. Mocno cierpiała, będąc do tego poparzoną gorącą herbatą, którą niosła w wiadrze żołnierzom. Mieszkańcy Niska szybko skrzyknęli się i przynosili dla rannych materace, sienniki, poduszki, środki opatrunkowe, żywność. Pomocy udzielała również Helena Ślęzak z d. Kościółek nauczycielka i sąsiadka państwa Puchalskich. Mimo, że była w ciąży czuwała przy poparzonej dziewczynce. W ciężkim stanie p
rzewieziono Bronię do szpitala w Jarosławiu, niestety, po miesięcznym pobycie zmarła 3 października 1939 r. Została pochowana na Starym Cmentarzu w Jarosławiu. Po latach ciało Bronisławy przeniesiono na cmentarz w Nisku na Barcach. Dokumenty na nazwisko Bronisławy Puchalskiej wykorzystał jej brat Stanisław Puchalski do stworzenia fałszywej kenkarty dla żydowskiej dziewczynki córki Chaima Feita. Aryjskie dokumenty załatwione przez Stanisława Puchalskiego uratowały żydowską rodzina od zagłady. 
***
Brat Stanisława Puchalskiego - Julian Puchalski, urodzony w 1915 r. podjął naukę w Gimnazjum w Nisku w 1927 r. Później wystąpił z niego podejmując decyzję o poświęceniu się służbie wojskowej. Szkolił się w Korpusie Kadetów Nr 1 im. J. Piłsudskiego we Lwowie, w Korpusie Kadetów Nr 3 w Rawiczu, gdzie zdał maturę, w Szkole Podchorążych Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim.
Brał udział w wielkich manewrach na Wołyniu w 1938 r., po których zrezygnował z zawodowej służby wojskowej i wstąpił na Akademię Górniczo-Hutniczą w Krakowie. W roku akademickim 1938/1939 zaliczył pierwszy rok studiów. W czasie wakacji odbył praktykę w Zakładach Południowych w Stalowej Woli. Pod koniec sierpnia 1939 r. został zmobilizowany. Dostał się do niewoli sowieckiej. Przebywał w Kozielsku. Reklamowany został przeniesiony do obozu w Griazowcu, dzięki czemu cudem uniknął rozstrzelania przez NKWD. Do Polski już nie wrócił. Ze Związku Sowieckiego wyszedł z Armią Andersa. Walczył pod Monte Cassino. Potem wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie mieszkał jego ojciec. [ http://www.golgotawschodu.pl/old/historia.php ,
http://www.raportnowaka.pl/doc/GRIAZOWIEC.pdf.pdf ].
Stanisław Puchalski czynnie działał w niżańskiej Straży Pożarnej.
Już na początku okupacji związał się z antyniemieckim podziemiem. Wstąpił do konspiracyjnej Narodowej Organizacji Wojskowej. Przysięgę składał przed kapitanem Mieczysławem Maroszkiem. Wskutek dekonspiracji podziemnej szkoły wojskowej NOW w Nisku, musiał uciekać przed aresztowaniem za San. Jesienią 1943 r., razem z kilkoma kolegami z Niska, został partyzantem w oddziale Franciszka Przysiężniaka „Ojca Jana”. Uczestniczył w wielu walkach partyzanckich, w tym również w bitwie na Porytowych Wzgórzach. Partyzancką walkę zakończył w końcu lipca 1944 r. Był jednym z najbardziej zaufanych żołnierzy „Ojca Jana”, to on wraz z trzema innymi partyzantami konserwował i ukrywał broń partyzantów po zdemobilizowaniu oddziału w lesie pod Brzyska Wolą.
Po wojnie, jesienią 1944 r., w Jarosławiu aresztowało go sowieckie NKWD. Został wywieziony do obozu Borowicze w głębi Rosji. Więziono go do lutego 1946 r. Po powrocie do Polski szykanowany przez UB, w obawie przed aresztowaniem, przez kilka lat ukrywał się.
Był pracownikiem umysłowym. Pracował, jako inspektor w Wytwórni Tytoniu Przemysłowego w Leżajsku, mieszkał przez jakiś czas w Kuryłówce. 
W 1948 r. ożenił się z Wiktorią z domu Płachcińska (ur. 1922). Był ojcem czworga dzieci: Jacka (ur. 1948), Marii (ur. 1950), Tadeusza (ur. 1955) i Antoniego (ur. 1957).
Dopiero pod koniec lat 50. XX w. mógł prowadzić w miarę swobodne życie. Przez całe lata związany był z Niskiem, tu pracował, tu wybudował dom i mieszkał. Był aktywnym członkiem Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, potem Światowego Związku Żołnierz Armii Krajowej. Jest autorem dwóch wspomnieniowych książek zatytułowanych „Partyzanci Ojca Jana”.
W ostatnich latach swego życia niedomagał na serce, ale wciąż był czynny, myślał o nowej książce.

W marcu 2000 r. za pomoc udzieloną Żydom w czasie wojny został razem z matką uhonorowany tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”.

Medal „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” nadany Stanisławowi Puchalskiemu i matce Annie Puchalskiej. Na medalu widnieje pochodzący z Talmudu napis "Kto ratuje jedno życie – ratuje cały świat".
Taki medal wraz z dyplomem przyznaje Kapituła Instytutu pamięci Yad Vashem osobom i rodzinom, które z narażeniem własnego życia ratowały Żydów z Holocaustu podczas II wojny światowej. Stanisław Puchalski w czasie okupacji pracował w urzędzie gminnym. Miał możliwość udzielania pomocy Żydom starającym się o wystawienie „dobrych dokumentów”. Dzięki jego zabiegom, razem z matką, uratowali kilkoro Żydów. 
Próbę odszukania uratowanych Żydów Stanisław Puchalski podjął po raz pierwszy w 1987r. W wychodzącej wówczas w języku polskim gazecie Foks-Sztyme opisano historię Chaima Feita i członków rodziny Bock. Otrzymali oni od Puchalskiego dokumenty na nazwiska krewnych jego rodziny. Feit wraz z żoną i małym dzieckiem przeprowadzili się do Ostrowca Świętokrzyskiego i tam doczekali końca wojny. Niestety, nie udało się przeżyć członkom rodziny Bock, którzy przed opuszczeniem Niska poprosili Stanisława Puchalskiego i jego matkę o zaopiekowanie się ich 5-letnim synkiem Józkiem.
Przez pewien czas chłopiec przebywał w Nisku, później został wywieziony do stryja Kazimierza Puchalskiego do Starego Sioła. Po wyzwoleniu zabrał go Chaim Feit i dał mu swoje nazwisko.

Stanisław Puchalski był postacią znaną i szanowaną. W roku 1990 zgłosił się do Juliusza Ulasa Urbańskiego i poprosił Ulasa o pomoc oraz pośredniczenie u władz klasztoru OO Bernardynów w Leżajsku, w zainstalowaniu okolicznościowej tablicy poświęconej pamięci konspiracyjnej działalności antykomunistycznej. Płaskorzeźba z brązu w hołdzie braciom zakonnym udzielającym pomocy partyzantom wykonana przez Andrzeja Pityńskiego znanego artystę i rzeźbiarza zamieszkałego w USA, syna Aleksandra Pityńskiego, partyzanta Oddziału Ojca Jana miałaby być umieszczona w obiekcie klasztornym. Miejscem ekspozycji miała być wewnętrzna ściana bramy głównej. Piszę więcej na ten temat w biogramie Juliusza Ulasa Urbańskiego .

Na dwa miesiące przed śmiercią dziennikarzowi „Sztafety” powiedział
: „A w Nisku, to już zostanę, na zawsze”.

Stanisław Puchalski zmarł 20 sierpnia 2000 r. Spoczął na niżańskim cmentarzu, tak jak sobie życzył. Dnia 22 sierpnia żegnali go kombatanci i współtowarzysze walki.

W pogrzebie uczestniczyły rzesze ludzi z Niska i okolic, a także z różnych stron, nawet z odległych krańców Polski.

Dionizy Garbacz napisał:
Odszedł na zawsze człowiek, który walczył o wolną Polskę. Odszedł jeden z ostatnich żołnierzy „Ojca Jana”.

17 marca 2016 zostało otwarte 
w Markowej koło Łańcuta Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów.
To pierwsze muzeum poświęcone w całości upamiętnianiu bohaterskich postaw Polaków, którzy ratowali Żydów w czasie II wojny światowej. W uroczystości otwarcia uczestniczył Tadeusz Puchalski - syna Stanisława Puchalskiego, wnuk Anny Puchalskiej - wyróżnionych Medalami "Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. 
Na ścianie pamięci znajduje się tablica z nazwiskiem Anny i Stanisława Puchalskich.




Źródło:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...