środa, 26 listopada 2025

Jaszowski Rudolf (1912 - 1943), Helena (1897 - 1944), Anna (1911 - 2003)

 Grobowiec Rodziny Jaszowskich na Cmentarzu Komunalnym w Leżajsku.

 
To symboliczna mogiła dla Rudolfa i Heleny Jaszowskich. Rudolf (*16.04.1912 - zm. 06.1943 zamordowany przez gestapo w Jarosławiu). Helena ( *20.02.1897 - 20.03.1944 zamordowana w KL Auschwitz). Rudolf i Helena to rodzeństwo. W grobie. spoczywa również Anna Jaszowska - żona Rudolfa (*18.05.1911 - zm. 9.07.2003). Mieczysław Jaszowski (*26.01.1943 - zm. 4.04.2011) - syn Rudolfa i Anny Jaszowskich.

***

Ojciec Rudolfa i Heleny - Stanisław Jaszowski technik pocztowy mieszkał przy ul. Wałowej. Rudolf Roman Jaszowski ukończył leżajskie gimnazjum, a następnie Akademię Górniczo – Hutniczą w Krakowie i uzyskał tytuł inżyniera hutnika. W czasie służby wojskowej w Przemyślu i Modlinie skończył szkołę podchorążych rezerwy. Wybuch wojny w 1939 zastał go w Starachowicach, gdzie rozpoczął swą pierwszą pracę zawodową. Brał udział w kampanii wrześniowej. Uniknął niewoli niemieckiej po rozbrojeniu w ostatnich dniach września w okolicach Tomaszowa Lubelskiego. Kilka miesięcy przebywał u siostry Heleny w Kikole na Pomorzu, która pracowała tam jako nauczycielka. W Kikole zastał już swojego brata Edmunda, absolwenta Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wiosną 1940 r. wraz z siostrą Heleną i bratem Edmundem wrócili do Leżajska. Rudolf pracował w leśnictwie. Z żoną Anną i dwojgiem malutkich dzieci mieszkał u Heleny Kuczek przy ul Wałowej, kilka kroków od rodzinnego domu. Wszyscy zaangażowali się w działalność konspiracyjną w Związku Walki Zbrojnej - Armii Krajowej Rudolf ps. „Lampart”, siostra Helena PS. „Sylwia” - kierownik wojskowej sekcji kobiet leżajskiej placówki ZWZ-AK, i Edmund ps. „Mucha”. 28 maja 1943 r., tuż po brzasku obudzeni zostali łomotem wypychanych z zamka drzwi do ich mieszkania. W drzwiach zobaczyli stojących żandarmów i jarosławskich gestapowców Doppkego i Schmidta. Rudolf wyciągnięty siłą z łóżka, w samej bieliźnie został wyprowadzony na podwórze. Przed domem kilka żandarmów i gestapowców pod nadzorem Doppkego biło go bez przerwy kołkami po całym ciele, szczególnie po głowie, nogach i krzyżach pytając ciągle, gdzie jest broń i „gazetki”. Stał milczący. Kiedy przewracał się tracąc przytomność polewali go wodą ze stojącej obok domu beczki, a gdy tej zabrakło wodą nabieraną ze studni. I milczał tak przez ostatnie 19 dni swojego życia w czasie przesłuchań w jarosławskim gestapo. Z żoną Anną i właścicielką domu Heleną Kuczek poprowadzono go w kierunku rodzinnego domu Jaszowskich. Na ulicy dołączono do nich jego siostrę Helenę i brata Edmunda i w bardzo licznym konwoju ulicą Mickiewicza poprowadzono do budynku sądu, gdzie zbierano wszystkich zatrzymanych w pacyfikacji. Obok domu Bauerów pod krzyżem misyjnym kazano im położyć się na ziemi. Leżąc na chodniku koło siostry Heleny – Rudolf szeptem kilka razy mówił, że jest strasznie zbity, że tego nie przeżyje, że bardzo go bolą obite piersi, krzyże i głowa i jeśli nie wróci niech zaopiekuje się jego dziećmi. Doprowadzonych ustawiono pod ścianą budynku sądu z rękoma uniesionymi do góry. Rudolfa i Helenę Jaszowskich jako pierwszych przyprowadzonych zabrano wprost do celi więziennej, bez możliwości kontaktu z pozostałymi. Stąd Rudolf Jaszowski trafił do więzienia gestapo w Jarosławiu. Tu, trzymany stale w pojedynkę w „ciemnicy”, na każdym przesłuchaniu był bity do utraty przytomności, wieszany na łańcuchu za ręce i nogi, z powybijanymi zębami, połamanymi kośćmi, zmiażdżonymi dłońmi, odbitymi wnętrznościami zmarł 16 czerwca 1943 r. Jeszcze przez wiele lat po zakończeniu wojny na ścianie jarosławskiego więzienia gestapo, dopóki czas nie zniszczył napisu dokonanego prawdopodobnie przez współwięźniów, świadków tortur, można było odczytać wypisaną krwią sentencję jego życia „Rudolf Jaszowski to stalowy człowiek”. Kilkukrotne próby odnalezienia mogiły „Lamparta” nie przyniosły do tej pory pozytywnych rezultatów. W Leżajsku jego imię nosi dawny plac szkolny, a na jednym ze stojących przy nim budynków znajduje się okolicznościowa tablica poświęcona jego pamięci. Helena Jaszowska wprost z leżajskiego sądu, przez gestapo w Jarosławiu trafiła do więzienia w Tarnowie. Również i ona była torturowana - świadkowie, którzy ją tam spotkali widzieli u niej ślady pobicia na twarzy, wspominali też, że miała wybite zęby. Anna Jaszowska - żona Rudolfa, która zmarła w 2003 roku przez wiele lat wspominała, że brakuje jej miejsca, gdzie mogłaby odmówić modlitwę w intencji swego męża. Mówiła też, że nie wie, gdzie znajduje się jego mogiła a trudno jest jej się modlić w dość ruchliwym miejscu przy pamiątkowej tablicy na dawnym placu szkolnym. Zarówno Rudolf Jaszowski „Lampart” jak i jego siostra Helena „Sylwia” (urodzona 20 lutego 1897 r. w Leżajsku) - kierownik sekcji kobiet wojskowej służby kobiet leżajskiej placówki ZWZ AK, zamordowana w niemieckim koncentracyjnym obozie Auschwitz 29 marca 1944 r., po prawie osiemdziesięciu latach od swej śmierci mają na leżajskim cmentarzu symboliczne mogiły.  @aordycz 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...